Jestem Mamą. Jestem wyjątkowa.


To akcja, którą stworzyłam z myślą o Mamach. Chciałam, żeby dzięki niej jak najwięcej kobiet, które mają dzieci, uwierzyło w swoją wyjątkowość i spojrzało na życie z nieco innej perspektywy.

Poprosiłam Mamy, aby opisały swoją historię, pokazały co czyni je wyjątkowymi. Wybrałam kilka tych, które najbardziej ujęły mnie za serce i zamieszczam je tutaj, ponieważ chcę, aby były inspiracją dla innych Mam :)


Marta

Marta_09jpg

Dawno temu wydawało mi się, że robię coś wyjątkowego - angażowałam się w wolontariat, miałam pracę, w której co dzień spotykałam gwiazdy z pierwszych stron gazet, samodzielnie wychowywałam córkę. Potem dane mi było spotkać wyjątkowego człowieka i urodzić drugą córkę.

Ale moje życie stało się naprawdę wyjątkowe, kiedy urodził się nasz syn i wywrócił wszystko do góry nogami!
To wydarzenie pozwoliło mi poczuć, że mam wyjątkowe szczęście w życiu, bo Kazik jest z nami, chociaż miało go nie być. 

Pewność siebie nie jest moją mocną stroną, ale dzięki temu, że działam trochę na rzecz wcześniaków i niepełnosprawnych dzieci mam poczucie, że dopiero teraz zaczynam robić coś naprawdę wyjątkowego i potrzebnego. Książka, którą udało mi się wydać miedzy rehabilitacją a szpitalem Kazika, też jest dla mnie wyjątkowa, bo dzięki niej spotkałam mnóstwo fantastycznych osób.

Odnalazłam cel i swoją wewnętrzną moc. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem dumna z tego, że wydałam na świat fantastyczne dzieciaki, także te, których z nami nie ma. Jestem mamą. Jestem wyjątkowa.

 

Patrycja
Frugie_282A7124jpg22.03.2018r. zostałam 24-letnią mamą jednojajowych bliźniaczek Kornelii i Laury. Ciąża obarczona ryzykiem, po drodze nie uniknęłyśmy ryzyka przedwczesnego porodu, także porodówkę odwiedziłam dwukrotnie, ale udało się. Dziewczyny urodziły się zdrowe, z dobrą wagą, więc od początku spędzały ze mną czas.

Co czyni mnie wyjątkową?

Nie poddałam się! Mieszkając w kawalerce nie dało się sprowadzić pomocy a i ja nie chciałam wyjeżdżać do rodzinnego domu i izolować dzieci od taty. Życie wywróciło się do góry nogami, pojawiła się tęsknota za "normalnością", "na co mi to było" i same wiecie jak to jest jak dziecko ma kolki i płacze pół nocy... A co jeśli robi to dwójka i śpisz 2h na dobę? Depresja poporodowa murowana i mnie też nie ominęła. Ale w końcu pomyślałam - halo! Trzeba żyć! Wizyta u psychiatry, która dała kopa. Co było potem?

Napisałam i obroniła pracę licencjacką zajmując się dziećmi. Dzięki mężowi udało się nawet jeszcze pospać w międzyczasie :D Chcę udowodnić wszystkim mamom, że jeśli tylko chcecie to nic was nie zatrzyma! Na obronę pojechałam z córkami - miały niecałe 3 miesiące. Gdy ja się broniłam za drzwiami "gugał" do nich cały korytarz osób broniących się za mną - dałyśmy radę - na dyplomie widnieje 5 ;)

Z dziewczynkami pilnowałam kolejnych etapów wykańczania wnętrz, jeżdżę z nimi do banku, podpisywały z nami akt notarialny, pilnowały ze mną montażu kuchni, bo mąż urlopu wiecznie mieć nie może. Opracowałam z nimi metodę schodzenia z 3 piętra bez windy - wraz z bliźniaczym spacerowym wózkiem ;) zawsze byłam osobą, która wszędzie chciała być i wszystko robić i szerszy i cięższy wózek i dwie panienki do opieki nie zatrzymały mnie w działaniu. Ba, pędzimy teraz naprzód razem!

Mamusie, jesteście wyjątkowe! Jesteście superbohaterkami! Jesteście mistrzyniami swojego domu i nie pozwólcie sobie nigdy wmówić, że jest inaczej :) A ja? Ja się nie zatrzymuję, zapisałam się na weekendowy kurs księgowy - macierzyństwo nie musi zatrzymywać waszej chęci rozwoju! Kto jak nie my? ;)

 
Iza
_DSC3321jpgW moim życiu już sama ciąża zmieniła wiele. Będąc na końcu ciąży obroniłam pracę magisterską i skończyłam prawo - kierunek o którym marzyłam będąc małą dziewczynką. Kiedy urodził się Bartek nie mogłam siedzieć w miejscu, czułam że muszę coś robić. Postanowiłam sobie, że przebiegnę półmaraton i 7 miesięcy po porodzie pojechałam z mężem aż 300km by pokonać własne słabości. To dało powera do dalszych działań.

Ten mały człowiek uświadomił mi, że macierzyństwo to tylko zapalnik do działania do pokazania własnemu dziecku że trzeba się realizować, że trzeba walczyć o swoje marzenia.

Myślę, że moja wyjątkowość polega na tym, że się nie poddaje. Postanowiłam sobie, że zostanę prawnikiem, który będzie pomagać zwykłym ludziom z uśmiechem i otwartym sercem, że pokaże, że prawo nie jest aż tak straszne, nie musi kojarzyć się z karami i więzieniem. Cieszę się kiedy mogę mojej mamie albo innej bliskiej osobie wytłumaczyć jakieś np. urzędowe pismo i uświadomić jakie ma prawa ☺ Skończyłam prawo, dalsze egzaminy przede mną, ale już wiem, że się uda, bo "jeżeli uwierzysz, że możesz to już będziesz w połowie drogi".
 

Dominika IMG-4316JPG

Opowiem Wam dzisiaj historie Matki Polki Walczącej. Historia ta jest prawdziwa, tak jak jest prawdziwe życie każdej z nas! Bez retuszu! Bez upiększania! Bez wycinania tego co niepasujące to idealnego obrazu z Instagrama ...


A wiec było tak... (w gigantycznym skrócie!) Od szóstej rano zapierniczałam jak głupi osioł. Zrobiłam cztery kursy autobusem do miasta. Dziesięć kilometrów na piechotę. Cztery razy przebierałam kupę. Dwa razy sprzątałam psie. Wyszorowałam trzy krzesła upierniczone kredką świecową. Przytargałam trzy torby zakupów, żeby Stado mnie nie pożarło. Byłam z Szymonem na nowych zajęciach z angielskiego. Ugotowałam obiad dla całej Szarańczy. Ogarnęłam łazienkę kąpiąc Poczwarkę. Odrobiłam lekcję ze Starszakami. Upiekłam najszybszy chleb bezglutenowy. Kupiłam kwiaty dla siebie i Sąsiadek (zawsze wymiękam, gdy widzę na rynku starsze Panie sprzedające kwiatki). Zarezerwowałam termin na Jasia imprezę urodzinową... i nawet udało mi się wypić poranną kawkę.

I to wszystko ja- Matka Czwórki! Może i bez modnych ciuchów, hybrydy na paznokciach i fit sałatki na obiad...
Ale cholernie dumna z siebie Babka :)

 

Adela

0E75E311-AEAA-4552-9421-6E5AEFB6719Ajpeg

Stoimy z Nelą przed przejściem dla pieszych na czerwonym świetle. Podchodzi obcy mężczyzna ze swoim na oko 3-letnim popłakującym cicho pod nosem synem, krzycząc przy tym do niego: „Nie płacz, przecież nic się nie stało, ale z Ciebie beksa i mazgaj, zaraz dziewczynka (tu pokazuje na Nelę) będzie się z Ciebie śmiała! Ale wstyd! Będę szedł kilka metrów przed Tobą, co z Ciebie za facet!”

Po pierwsze: płacz to ŻADEN wstyd! Po drugie: skoro dziecko płacze, to znaczy że nie „NIC SIĘ NIE STAŁO!”, tylko było tego jakieś istotne źródło. Płacz to pełnowartościowy komunikat dziecka, nigdy nie zostawiaj go bez odzewu.

Od mniej więcej 2 miesięcy Nela potrafi pięknie mówić o tym co czuje: „Mamo, byłam zła bo chciałam jeszcze zostać na placu zabaw, a Ty zabrałaś mnie do domu”, „Mamo było mi smutno, bo dziewczynka mnie popchnęła i upadłam, bolało mnie kolano”, „Mamo płakałam, bo chłopiec zabrał mi łopatkę, chciałam się jeszcze pobawić, to była moja łopatka”, „Mamo, jestem wesoła, bo lubię z Tobą tańczyć”. Tak mówi moja niespełna 2 i pół latka i uwierzcie, że może dla Was jest to coś normalnego, ale dla mnie to najważniejsza umiejętność, której coraz częściej niestety brakuje nawet dorosłym! .

Zdałam sobie sprawę że nauka wczesnego liczenia, czytania, angielskiego jest niczym w porównaniu do tego, że dziecko potrafi zrozumieć siebie! Pamiętajcie drogie Mamy, że niektóre umiejętności dziecka, to również (albo i przede wszystkim) Wasza zasługa.

Po narodzinach Neli moje życie wywróciło się dosłownie do góry nogami! Codzienność z Nelą, pomimo że jest piękna, to jednak to nie lada wyzwanie - wychowanie tej małej dziewczynki na emocjonalnie inteligentną kobietę stawiam sobie na pierwszym miejscu.. Wychować ją na pięknego wewnątrz i szczęśliwego człowieka to mój priorytet. Ale na pewno dam radę bo jestem Mamą i jestem wyjątkowa ... zresztą jak każda z Was! ❤️

 
Kasia
Katarzyna Paza-Piekarzewska Poona Kasiajpeg

Jestem Kasia Płaza-Piekarzewska od 11 lat położna, która zaczęła działać w Internecie. Jakbym była śmielsza powiedziałbym jako pierwsza. By wystrzelić jak rakieta zabrakło mi pewności siebie. Odkąd zostałam mamą stawiam sobie wyzwanie - wyjść ze strefy komfortu i działać.

Gdy zostałam mamą poczułam ogromną odpowiedzialność. Ot, moja córka będzie brała ze mnie przykład. Zaczęłam walczyć ze swoją nieśmiałością, wychodzić ze strefy komfortu. Paradoksalnie, gdy pojawiła się na pokładzie mam wrażenie, że mój rozwój poszybował w kosmos.

Niesamowite jest to ile energii dzieci dają ❤️ Wyspana, niewyspana - działam. Stawiam sobie cele. Pomysły rodzą się na placu zabaw, gdy spędzam z nią czas. Dzięki mojej córce nauczyłam się zatrzymywać na chwile, praktykować wdzięczność. Czekanie na nią nauczyło mnie cierpliwości, co nie znaczy, że czasem nie chciałabym by czas przyspieszył. Bądź, żeby zwolnił... ;)

Tak, jestem Mamą, jestem wyjątkowa.

 

Agnieszka

_DSC1737JPG

Prywatnie mama 3 letniego chłopca. Z zawodu lekarz. Dzieci to moja pasja. Ich postrzeganie świata i rozwój jest wyjątkowy. Wspieranie dzieci, aby zdrowo i prawidłowo się rozwijały to mój cel. Z tego powodu powstał mój blog www.zabawkihandmademama.pl. Chce się w nim dzielić pomysłami, jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem i wspierać jego naturalny rozwój. Mobilizować rodziców i podsyłać im pomysły co zrobić, aby codzienność nabrała barw.

Bycie mamą to najlepsze co mogło mi się przytrafić. Dodało mi skrzydeł. Pozwoliło dalej rozwijać się w kierunku, który mnie zawsze fascynował. Doświadczyć dzieciństwa kolejny raz – tym razem świadomie.

Pierwszą zabawką jaką wykonałam dla syna był szeleszczący wieloryb. Tworzenie zabawek było dla mnie azylem. Pomagało mi się zrelaksować. Początki macierzyństwa łatwe nie były. Syna urodziłam 21-go września, a 1-go października ruszyłam na ostatni 6-ty rok studiów. Pogodzenie studiowania z byciem mamą nie było łatwe. Ciągła nauka, pobudki co chwilę, karmienie piersią i odciąganie pokarmu na czas rozłąki. Mój stres odbijał się na dziecku. Szukałam czegoś, co pomoże mi się wyciszyć. Znalazłam- było to tworzenie zabawek. Tak już zostało. Trwa to niecałe 3 lata i mam nadzieję, że będzie trwało dalej.


 

Ewelina

DSC_5673-1jpg

Nasza rodzina powinna nazywać się "na opak". U nas nigdy nic nie jest normalnie, tak jak u wszystkich. Pierwsza ciąża z bonusem była szokiem, ale szybko przyzwyczaiłam się do myśli, że dostaniemy jedno dziecko w gratisie. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe gazety dla mam i przekopałam internet. Przygotowałam wyprawkę maleńkich ubranek bo przecież bliźniaki rodzą się wcześniej i malutkie. Nie u nas! Wytrzymali do końca i każde miało ponad 3kg!


Po 8 latach druga ciąża. Cieszyłam się, że będę mogła przeżyć ją bardziej świadomie niż pierwszą. Ciąża książkowa, aż tu nagle trach... bez przygotowania, nagle Leoś przyszedł na świat. Nie byłam na to gotowa. Świat mi się zawalił, w końcu był to dopiero 28tc a mój synek podłączony do mnóstwa "kabelków" zamknięty w szklanym domku w niczym nie przypominał słodkiego różowego bobaska. I choć tego nie chciałam bardzo zazdrościłam tym mamom które mają dzieci przy sobie. Ale trzeba było wziąć się w garść i zrobić wszystko, żeby Leo jak najszybciej "dojrzał" i żeby starszaki nie odczuli całej sytuacji. 2,5 miesiąca w domu byłam tylko gościem ale się udało i ten mały łobuz właśnie próbuje wyrwać mi telefon z ręki.


Nawet nie przypuszczałam, że w takich sytuacjach odnajduje się w sobie tyle siły. Nie przypuszczałam też, że uda nam się karmienie piersią ❤ Mam trzech wspaniałych synów i jestem mamą, jestem wyjątkowa.

 
 

Dagmara

dagmarajpg


Bycie mamą to prawdziwe wyzwanie. Kiedy urodziłam Majkę, miałam 20 lat. Dopiero wkraczałam w dorosłe życie, uczyłam się wszystkiego w praktyce - metodą prób i błędów i próbowałam ogarnąć swoje życie osobiste. Urodzenie Radka uświadomiło mi, że życie naprawdę potrafi być przewrotne. Jako samotna matka, z dwójką dzieci i zerami na koncie - zaczynałam życie od nowa. Dziś - jako mama trójki wiem, że wszystko jest możliwe. Z małą Majką kończyłam licencjat z wyróżnieniem. Z małym Radkiem - podjęłam się zmiany kierunku i skończenia studiów magisterskich. Odkąd pojawiła się Hania - mam jeszcze więcej planów dla siebie, mojej kariery zawodowo-naukowej i oczywiście dla naszej rodziny.


Prę do przodu, mimo wielu negatywnych opinii na mój temat i pukania się w głowę „po co jej to wszystko”?! Dla mnie bycie mamą dopiero zdefiniowało to, jakim jestem człowiekiem i jak chcę, aby wyglądało moje życie. Wierzę we własny sukces, uczę się doceniania swoich umiejętności i motywuję do działania moją drugą połowę. Kiedy patrzę na to, jak on rozwinął się w ciągu naszego związku i jakim zaradnym człowiekiem się stał - rozpiera mnie duma. Wzajemne wsparcie, uzupełnianie się i wiara w nasze możliwości - doprowadziła nas do tego miejsca, w jakim jesteśmy teraz, a bycie rodzicami tej trójki - dodaje nam skrzydeł. To najpiękniejsze, co mogło nas w życiu spotkać ❤️

 

Monika

IMG_20180827_094215jpg

Jestem mamą która uważa , że dzieci nie ograniczają tylko dodają skrzydeł. Jestem mamą, która motywuje swoje dzieci i każdego dnia powtarzam im "Leć mały ptaszku. Leć i spełniaj marzenia". Codziennie jestem na nogach od 5:00. Mój dzień to nie tylko
szkoła, przedszkole, zajęcia w Państwowej Szkole Muzycznej syna, ale też zabawy z dziećmi, spacery, czytanie im.
Moje macierzyństwo to naleśniki , to dom pachnący wanilią, to uczenie alfabetu poprzez zabawę piłeczką. Moje macierzyństwo to możliwość wyrażania emocji przez moje dzieci. Moje macierzyństwo to śpiewanie ".... ta Dorotka...". Moje macierzyństwo to zimna kawa i tost.


Czy jest łatwo ? Nie jest łatwo. Musiałam nauczyć się akceptacji. Musiałam się nauczyć , że one nie muszą - lecz mogą. Mój cały dzień to język na plecach. Trzy szkoły syna plus spacery i czas tylko dla nas. Przedszkole córki i czas na książki i na zajęcia tylko ja i ona ( mąż bierze czynny udział ) . Na końcu czas z 2 miesięczna córeczką. 


Mój dzień to dzień mamy z trójką pociech i każdy musi /powinien otrzymać część mnie. Kocham ten dzień, ale wieczory po 19: 00 najbardziej, bo wtedy jest cisza. Jesteśmy wyjątkowe. Każda mama jest na medal. Nie ważne co robimy - najważniejsze, że kochamy. Pamiętaj droga mamo: najważniejsze, że kochasz!